Zastanawiałem się czy w ogóle pisać teraz relację z mojego pobytu w Nałęczowie, bo w Nałęczowie byłem od 2 do 8 lutego, czyli w okresie głębokiej zimy, a relację piszę gdy za oknami widać wiosnę. Zdecydowałem się jednak napisać coś niecoś odnośnie tegoż Nałęczowa, bo po prostu szkoda mi zdjęć, które zrobiłem podczas pobytu w tym uzdrowisku. W okolicach Nałęczowa bywałem wielokrotnie, ale w samym Nałęczowie byłem po raz pierwszy. Mając wyobrażenie o innych uzdrowiskach, w których miałem okazję przebywać, Nałęczów mnie zaskoczył, bo okazał się sennym miasteczkiem ( 3753 mieszkańców) nie oferującym turystom, jakiś wielkich atrakcji. Może w lecie jest inaczej, ale w zimie, oprócz spacerów po nałęczowskich wąwozach i parku uzdrowiskowym, nie ma co robić. Nałęczów to jedyne w Polsce uzdrowisko o profilu wyłącznie kardiologicznym. Leczy się tu choroby wieńcowe, nadciśnienie tętnicze, nerwice serca i stany ogólnego wyczerpania psychofizycznego. W powrocie do zdrowia pomaga mikroklimat sprzyjający naturalnemu obniżeniu się ciśnienia tętniczego krwi oraz zmniejszeniu dolegliwości serca. Nałęczów posiada również dobre warunki dla rehabilitacji pacjentów po zawale serca i operacjach kardiochirurgicznych.
W centrum miasta znajduje się 25-hektarowy park Zdrojowy ze stawem i z historyczną zabudową: pałacem Małachowskich, sanatorium „Książę Józef” Starymi Łazienkami, Werandkami, Domkiem Gotyckim. Do nowszych budynków stojących w tej okolicy należą: Dom Zdrojowy, „Pawilon Angielski”, sanatoria uzdrowiskowe: „Rolnik”, „Atrium”, „Termy Pałacowe”. Obecna nazwa miejscowości związana jest z nazwiskiem Stanisława Małachowskiego, który w roku 1751 zakupił tereny należące do Aleksandra Gałęzowskiego, którym w 1772 nadał nazwę Nałęczów, od noszonego przez jego ród herbu Nałęcz. Około 1800 odkryto lecznicze właściwości wód i złoża borowin, a po ich analizie chemicznej w 1817 roku potwierdził je prof. Piotr Celiński z Uniwersytetu Warszawskiego. Wyniki te wykorzystali trzej lekarze-sybiracy: Fortunat Nowicki, Wacław Lasocki i Konrad Chmielewski , modernizując w końcu XIX w. funkcjonujące już uzdrowisko za pieniądze ówczesnego właściciela Nałęczowa – Michała Górskiego. Stworzył on uzdrowisko w dzisiejszym kształcie miasta ogrodu. To on uczynił z Nałęczowa liczący się ośrodek leczniczo-kulturalny. Kuracjuszami byli tutaj m.in. Stefan Żeromski, Bolesław Prus i Henryk Sienkiewicz. ( Wikipedia)
Ulica Kamieniak- jeden z wąwozów Nałęczowa
Wąwóz Głowackiego
Stare Łazienki
Leżalnia- część dawnej zabudowy uzdrowiskowej, przystosowana do werandowania i odpoczynku po kąpielach i zabiegach zdrowotnych.
Park zdrojowy w zimowej szacie
Pijalnia wód mineralnych i palmiarnia
Stara zabudowa willowa Nałęczowa
Zaliczywszy najważniejsze miejsca Nałęczowa, wybraliśmy się do pobliskiego Kazimierza Dolnego. W Kazimierzu dolnym bywałem wielokrotnie, ale zawsze w lecie. Pierwszy raz zdarzyło mi się odwiedzić Kazimierz zimą. Zimowe zwiedzanie ma swój urok. Nie ma przewalających się wszędzie tłumów i można spokojnie oglądać zabytkowy układ miasta i jego architekturę, bez wchodzenia innym na odciski.
Nie będę opisywał poszczególnych miejsc i atrakcji Kazimierza Dolnego bo można o nich przeczytać w innej mojej relacji np. tutaj https://forum.karawanier.pl/viewtopic.php?t=3211
Pomnik psa „Werniksa”
Zabudowa miasteczka
Kazimierski Rynek ze słynną studnią
Kamieniczki na Rynku
Najbardziej charakterystyczne kazimierskie kamienice- kamienice Przybyłów : Pod Świętym Mikołajem i Pod Świętym Krzysztofem
Piekarnia Sarzyńskich – nieodłączny punkt każdej wizyty w Kazimierzu Dolnym. Założona przez Mistrza Piekarskiego Cezarego Sarzyńskiego jest kontynuacją ponad stuletnich rodzinnych tradycji. To w tej piekarni wypieka się najlepsze kazimierskie koguty.

Kościół św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja
Widok na ruiny kazimierskiego zamku
Wzgórze Trzech Krzyży
Skuta lodem Wisła
i przystań statków wycieczkowych
I żeby nie było za łatwo, to tak wyglądał nasz powrót do domu



KONIEC