Na początku grudnia wybrałem się z szanowną małżonką Elżbietą na tygodniowy wypad do Szklarskiej Poręby. Piękna, jesienna pogoda pozwoliła na górskie wędrówki. Wykluczyliśmy wędrowanie w górnych partiach, z uwagi na brak należytego przygotowania kondycyjnego. Co prawda mieliśmy odpowiednie wyposażenie (raczki, kijki trekkingowe i inne górskie przydasie), ale nie chcieliśmy ryzykować, bo szlaki w górnych partiach były oblodzone, a po siedemdziesiątce kości nie chcą się szybko zrastać. Dla zaostrzenia "apetytu" pokażę kilka zdjęć z naszego pobytu. Na resztę relacji trzeba będzie nieco poczekać do naszego powrotu do domu.
W drodze do wodospadu Kamieńczyka
A tutaj wodospad Kamieńczyka, w całej swojej kamieńczykowej okazałości.
To ja przy "Chybotku" (granitowa grupa skalna w Górach Izerskich. Głaz najwyżej położony o średnicy ok. 4 m daje się rozkołysać)
A to moja małżonka przy wodospadzie Szklarki.
Panorama Karkonoszy z punktu widokowego "Złoty Widok"
Na razie tyle, ale zapewniam, że ciąg dalszy nastąpi.