Moja kamperowa podróż po Rumunii

Fotorelacje z podróży po Europie oprócz Polski
Regulamin forum
Wykorzystywanie, powielanie i kopiowanie treści autorskich - tekstów, zdjęć z Forum KBP - Karawanier bez zgody Autora i Administratora Forum, jest zabronione.
© 2012-2018 KBP Karawanier.

Proszę zamieszczać swoje relacje te karawaningowe i te innymi środkami transportu.
Z racji ograniczonej pojemności serwera, prosiłbym o wklejanie w relacje linków do zdjęć, a nie samych fotek.
Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1900
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Irel » 26 cze 2015, 23:10

Kilka dni temu wróciliśmy ( autor i jego szanowna małżonka) z kamperowej wycieczki do Rumunii. Na początek pokażę kilka fotek, aby zachęcić potencjalnych czytelników do tworzonej właśnie w pocie czoła relacji z tej podróży. Po odwiedzeniu najpiękniejszych regionów Rumunii ( Maramuresz, Bukowina, Transylwania, Kriszana i Banat) wróciliśmy szczęśliwie do domu po przejechaniu 3740 km. Przed przyjazdem w domowe pielesze zaliczyliśmy jeszcze „wisienkę na torcie”, czyli Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe w Uhercach Mineralnych. A oto zdjęcia.

Hotel „DACIA” w Satu Mare – niestety hotel jest w remoncie, ale mimo tego widoczne jest architektoniczne piękno elewacji tego budynku oraz jego dachu pokrytego kolorową dachówką.

Obrazek

Sapanta- „wesoły cmentarz” z charakterystycznymi niebieskimi nagrobkami i znajdującymi się na nich scenami z życia pochowanych tam zmarłych.

Obrazek

Sighetu Marmatei – „Memoriał” – Miejsce Pamięci Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dolina Izy- „klimatyczne” zabudowania i święte figury

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Barasana – Cerkiew Dwunastu Apostołów

Obrazek

Obrazek

Viseu De Sus – podróż parową koleją „Mocanica” ( czyt. Mokanica) wzdłuż doliny rzeki Vaser. Jest to jedyna w Europie kolej wykorzystywana do transportu drewna.

Obrazek

Obrazek

Przełęcz Przyslop

Obrazek

Właśnie tak rozpoczynała się nasza rumuńska przygoda. Ciekawi ciągu dalszego muszą uzbroić się w cierpliwość. Grożę, że opublikuję relację, gdy tylko nieco się ogarnę po podróży. I jeszcze na koniec obiecana „wisienka na torcie”, czyli drezyny rowerowe.

Obrazek

Obrazek

Ciąg dalszy nastąpi wkrótce ( tak myślę).
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Bożydar
Forumowicz
Posty: 587
Rejestracja: 05 kwie 2015, 08:36
Lokalizacja: Gąbin

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Bożydar » 27 cze 2015, 09:39

To musi być zarąbiste. :ok:
Czekam.
Pozdrawiam Bożydar

Awatar użytkownika
Genio
Forumowicz
Posty: 159
Rejestracja: 25 lut 2014, 19:15
Imieniny:

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Genio » 30 cze 2015, 19:58

Zajawka świetna, ale nie ma co się śpieszyć bo prawie wszyscy na rozjazdach.
Przyłączam się do akcji:
karawaningowiec dla wtajemniczonych -karamba :hahaha1:

Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1900
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Irel » 26 lip 2015, 14:42

W bieżącym roku postanowiliśmy pojechać do Rumunii, kraju leżącego dość blisko Polski, a kiedyś z Polską graniczącego. Przygotowując się do wyjazdu i zbierając potrzebne wiadomości zauważyłem, że ten kierunek nie cieszy się wielką popularnością wśród naszych rodaków. Braku zainteresowania tym krajem nie można natomiast zarzucić innym nacjom zamieszkującym Europę. Podróżując po Rumunii spotykaliśmy karawaningowe załogi z Czech, Węgier, Niemiec, Francji, Holandii i Szwajcarii, ale nie z Polski. Myślę, że powodem braku większego zainteresowania Rumunią są jak zawsze uprzedzenia i bezzasadne obawy, będące skutkiem rozpowszechniania nieprawdziwych stereotypów.
Ogółem przejechaliśmy naszym poczciwym „osiołkiem” 3740 km, z czego 2700 km przypadło na samą Rumunię. Oczywiście nie zwiedziliśmy całej Rumunii, bo zrobienie tego w ciągu 2 tygodni jest niemożliwe, ale przejechaliśmy, moim zadaniem, najbardziej ciekawą jej część ( z wyłączeniem Mołdawii i pasa nadmorskiego).
Cala nasza eskapada była dość udana, chociaż nie byliśmy we wszystkich miejscach, które zaplanowałem odwiedzić. Wyjazd ten traktuję raczej, jako „przetarcie szlaku” oraz pewne doświadczenie, które postaram się wykorzystać przy następnej podróży do tego kraju. Podczas naszego wyjazdu staraliśmy się korzystać z kempingów, co u tzw. „prawdziwych karawaningowców” wywołuje zniesmaczenie. Informuję, zatem że powodem dla którego korzystaliśmy z kempingów, była obawa ładniejszej części naszej załogi o własne bezpieczeństwo. Mimo, że moje zdanie na temat bezpieczeństwa własnego było diametralnie różne od zdania mojej małżonki, nie sprzeciwiałem się. W ten prosty sposób zyskałem wartość dodaną, czyli „święty spokój”, co podczas długotrwałego przebywania w malej przestrzeni mieszkalnej jest nie do przecenienia..

Ad rem.
Nadszedł wreszcie dzień wyjazdu. Kamperek sklarowany i zaopatrzony we wszystko, co niezbędne (przynajmniej miałem taką nadzieję), wyruszył żwawo na wschód. Pierwszy postój zaplanowany został na polu biwakowym „Drymark” w Tylawie, przed Polsko-Słowackim przejściem granicznym w Barwinku. Podane w Internecie namiary zamiast na pole biwakowe doprowadziły nas do gospodarstwa agroturystycznego „Pod skałą” (Tylawa 74 GPS N 49º28’3,774” E 21º41’43,578”). Bardzo sympatyczny właściciel za „free” pozwolił nam napełnić zbiorniki wodą i przenocować na należącej do niego parceli.

A tak wygląda to miejsce

Obrazek

Kilka widoczków miejscowości

Obrazek

Obrazek

Oczywiście w Tylawie jest pole biwakowe, na którym mieliśmy się zatrzymać w drodze do Rumunii. Spędziliśmy na nim jedną noc w drodze powrotnej (pole biwakowe „Drymark” Tylawa 4, czynne od 01.06-31.09, GPS N 49º 28’ 21,180” E 21º 42’ 46,416”). Mimo nieco siermiężnych warunków miejsce jest ładne i ma bardzo dobre recenzje. Wybierającym się w tamte okolice polecam stronę z informacjami i opiniami ( strona beskid-niski.pl , W zakładce „noclegi” wpisać do wyszukiwarki nazwę pola namiotowego).


Pole namiotowe „Drymark”

Obrazek

Obrazek

Wczesnym rankiem, po toalecie i śniadaniu, jedziemy do niedalekiego Barwinka gdzie znajduje się przejście graniczne. Słowacja ma bardzo dużą ilość dróg płatnych, po których można poruszać się jedynie po wykupieniu winiety. Można, co prawda podróżować drogami lokalnymi, na których opłaty nie obowiązują, ale drogi te są różnej, jakości, co często znacznie wydłuża podróż. W takim podróżowaniu tkwi też pewien „haczyk”. Część bezpłatnych dróg, może niewielkimi fragmentami przebiegać przez odcinki płatne. Wie o tym tameczna policja i wtedy biada delikwentowi, jeżeli nie ma wykupionej winiety, a spotka w takim miejscu słowackich „stróżów prawa”. Chcąc bezstresowo przejechać przez Słowację nie plącząc się po „opłotkach”, dla świętego spokoju wykupiłem winietę i wyruszyilismy w dalszą drogę, aby przez przejście graniczne Slovenskie Nowe Mesto – Satoraliaujheuy wjechać na Węgry. Dalej, tym razem omijając drogi płatne, jedziemy do Węgiersko- Rumuńskiego przejścia granicznego Csengersimai – Határátkelőhely, gdzie wzmacniamy nasze nadwątlone siły solidnym obiadem przygotowanym przez szanowną małżonkę. Po posiłku przyjeżdżamy na granicę i doznajemy lekkiego szoku, gdyż stojący tam pogranicznicy rumuńscy żądają okazania paszportów. Przyzwyczajeni do tego, że w „schengeńskiej” Europie nie ma kontroli granicznych, zapomniałem, że Rumunia jest poza tą strefą i dokument potwierdzający naszą tożsamość jest tu niezbędny. Jeszcze tylko, już po rumuńskiej stronie, wykupujemy obowiązkową w Rumunii winietę, wymieniamy pieniądze i w turystycznym tempie udajemy się do Satu Mare, pierwszego miejsca, jakie chcemy odwiedzić w Rumunii. Ale o tym napiszę w następnej części.
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Lejka
Forumowicz
Posty: 170
Rejestracja: 21 mar 2014, 13:12
Lokalizacja: Mistrzewice

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Lejka » 27 lip 2015, 13:47

Obejrzałam fotki - cudne
W wolnej chwili przeczytam. Mamy urlopy w firmie i tragedia z wolnym czasem.
Lejka pozdrawia

Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1900
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Irel » 16 sie 2015, 19:54

Do 130 tysięcznego Satu Mare / Satmar leżącego około 15 km od przejścia granicznego z Węgrami dojeżdżamy koło południa, czyli w godzinach szczytu komunikacyjnego. „Un sat” to po rumuńsku wieś, „mare” – oznacza duży, a więc nazwę miasta można by przetłumaczyć, jako Duża Wieś. Ponieważ jeszcze w tym samym dniu chcieliśmy dojechać do Sapanty, nie nastawialiśmy się na jakieś całodzienne zwiedzanie. Postanowiliśmy jednak wykorzystać tranzyt przez Satu Mare, do, chociaż pobieżnego zapoznania się z zabytkami tego przygranicznego miasta. Żeby jednak cokolwiek zwiedzić, trzeba najpierw zaparkować. Okazało się, że do znalezienia miejsca parkingowego same chęci nie wystarczą. Plątałem się dobre pół godziny po wąskich uliczkach zapchanych na „maxa” parkującymi po obydwu stronach samochodami i już miałem zrezygnować z dalszych bezowocnych prób ustawienia się gdziekolwiek, gdy w okolicy Placu Wolności (Piaţa Libertăţii )żona zauważyła wolne miejsce. Zaparkowałem, prze szczęśliwy, że nie uszkodziłem żadnego z samochodów stojących w ciasnych i zatłoczonych uliczkach. Teraz mogliśmy już spokojnie zwiedzać miasto. Zaczęliśmy od rzymskokatolickiej katedry św. Piotra i Pawła, wybudowanej w latach 1786-1798

Rzymskokatolicka katedra pw. św. Piotra i Pawła

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na uwagę zasługuje bardzo bogato zdobione wnętrze świątyni

Obrazek

Obrazek

Chwila relaksu na Placu Wolności (Piaţa Libertăţii), pośrodku którego znajduje się mały park z alejkami, ławeczkami i dużą fontanną. Na drugim planie widoczny budynek Hotelu „Dacia”

Obrazek

Tutaj hotel Dacia w całej okazałości. Budynek jest w remoncie, ale można podziwiać architektoniczne piękno jego elewacji, a szczególnie dachu pokrytego piękną, niebieską, ceramiczną dachówką.

Obrazek


Inna panorama Placu Wolności. Widoczna za rzędem budynków ceglana budowla to pochodząca z 1904 roku Wieża Strażacka (Turnul Pompierilor), z której można obejrzeć panoramę miasta. Niestety z braku czasu nie skorzystałem z tej atrakcji.

Obrazek

Ulica „1 Decembrie 1918”.W głębi widoczna, zbudowana w latach 1932-1937 w stylu rumuńsko-bizantyńskim, cerkiew św. Archaniołów Michała i Gabriela.

Obrazek

Ulica „1 Decembrie 1918”.Katedra prawosławna Zaśnięcia Matki Boskiej wybudowana w latach 1932-1937.

Obrazek

Obrazek

Cerkiew św. Archaniołów Michała i Gabriela

Obrazek

Obrazek

Wnętrze świątyni

Obrazek

Po zwiedzeniu miasta, jedziemy do Sapanty, następnego punktu naszej rumuńskiej eskapady. Wieczorem docieramy do kempingu Poieni w Sapancie N 47º 56'52.00" E 23º 41'53.00" , na którym nocujemy.

Camping Poieni

Obrazek

Przed wjazdem na kemping rzeźbiony krzyż charakterystyczny dla regionu Maramuresz

Obrazek

Ciąg dalszy nastąpi.
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Jasminum
Forumowicz
Posty: 272
Rejestracja: 21 kwie 2014, 17:05
Lokalizacja: Sochaczew

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Jasminum » 16 sie 2015, 23:34

:ok: :hurra: jeszcze lato a jesień nie tak blisko, a już są relacje z wakacji :hurra:
Kobiety powinny trzymać się razem

gardamm
Posty: 2
Rejestracja: 08 paź 2015, 09:58
Imieniny:

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: gardamm » 08 paź 2015, 10:53

Post został usunięty z powodu naruszenia pkt.4 Regulaminu Forum moderator Irel


Karawaningowe Forum Podróżnicze nie jest miejscem do szerzenia nacjonalizmów i nawoływania do rewizji europejskiego porządku politycznego. „Popełnienie” następnego postu o podobnym wydźwięku skutkować będzie usunięciem profilu Kolegi z naszego forum.
Proszę Kolegę o dokładne przeczytanie niżej przedstawionego 4 punktu regulaminu forum i wyciągnięcie wniosków.
„4. Forum, za wyjątkiem konfesyjnego działu „Razem w drogę” (zalogowany użytkownik może ten dział zignorować), jest apolityczne i neutralne światopoglądowo. Wszystkie dyskusje polityczne, gospodarcze i światopoglądowe, których tematyka może wywoływać konflikty, będą bezwzględnie i konsekwentnie usuwane”. moderator Irel

Awatar użytkownika
Gabor
Forumowicz
Posty: 271
Rejestracja: 03 mar 2014, 18:59
Lokalizacja: Wygląd i Nickt potrafią zmylić.

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Gabor » 08 paź 2015, 16:56

:(
Nie mam konta na gogle to sobie nie pooglądam. :(
Potrzebny jest czyjś uśmiech, aby samemu też się uśmiechnąć. Grzegorz z Małżonką.

Feniks
Forumowicz
Posty: 82
Rejestracja: 07 lut 2015, 22:16
Imieniny:

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Feniks » 09 paź 2015, 13:56

Brawo Irel. Musiałem przeczytać dwa razy i podeprzec się Wikipedia.

Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1900
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Irel » 26 paź 2015, 22:17

Następnego dnia rano idziemy zwiedzać „Wesoły cmentarz” (Cimitirul Vesel, ) główną atrakcję Sapanty. W Europie śmierć jest raczej smutna. W Sapancie jest jednak inaczej. Na cmentarz wiedzie kolorowa brama, za którą widać wesołe, drewniane nagrobki i spacerujących pośród nich uśmiechniętych ludzi. Odpowiedzialny za ten przedziwny stan rzeczy jest miejscowy artysta - Ioan Stan Patraş, który w roku 1935 wyrzeźbił tutaj pierwszy wesoły nagrobek. Najwyraźniej ten sposób uwiecznienia bliskich przypadł do gustu mieszkańcom wioski, bo zanim artysta zmarł w roku 1977 cmentarz był już pełen kolorowych pomników. Zwyczaj utrwalił się tak mocno, że po śmierci Patraşa zastąpił go jego uczeń - Dumitru Pop. Dominujący na cmentarzu odcień koloru niebieskiego doczekał się nawet własnej nazwy - alabastru din Săpânţa, czyli błękitu z Săpânţy. Na kolorowych nagrobkach uwieczniono scenki z życia mieszkańców wioski, z których można się dowiedzieć jak zarabiali na życie, kim byli i jakie mieli słabości. Kolorowym malunkom zawsze towarzyszą epitafia, bardzo odbiegające treścią od tekstów, które widzimy na naszych cmentarzach. Jedno ze znajdujących się na cmentarzu epitafiów brzmi:
„Tu leży moja teściowa, gdyby pożyła rok dłużej, leżałbym tu ja.”
Każdy z cmentarnych krzyży, bogato zdobiony motywami roślinnymi i geometrycznymi, jest unikalnym dziełem sztuki. Źródło libertas.pl

W drodze do „Wesołego cmentarza” – ozdobna brama wjazdowa do jednego z gospodarstw
Obrazek

Nagrobki „Wesołego cmentarza”
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaraz przy cmentarzu znajduje się murowana cerkiew z 1886 roku, niestety akurat trwał remont i rusztowania zasłaniały widok.
Obrazek

Po powrocie na kemping i sklarowaniu kampera, wyruszamy drogą wiodącą doliną rzeki Izy do Viseu de Sus, przy okazji odwiedzając Sighetu Marmaţei i Barasanę.
Przed opuszczeniem Sapanty oglądamy monastyr Sapanta-Peri, który rzekomo jest najwyższym drewnianym kościołem na świecie – wieża ma aż 78 metrów wysokości. Następny przystanek to miasto Sighetu Marmaţiei (Syhot Maramorski)

Monastyr Sapanta-Peri. Niestety z powodu dużej wysokości wieży monastyru, trudno było „sfocić” go w całej okazałości, bo po prostu nie mieścił się w kadrze
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do Sighetu Marmaţiei pojechaliśmy, aby zobaczyć Memoriał – Miejsce Pamięci Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu (nazwa rumuńska: Memorialul Victimelor Comunismului şi al Rezistenţei). Muzeum mieści się przy ulicy Corneliu Coposu 4 i powstało w 2000 roku we wnętrzach dawnego więzienia Sighet, zbudowanego w 1897 przez administrację austro-węgierską. Od 1945 roku była to katownia komunistycznych władz rumuńskich. Więzienie stało się miejscem odosobnienia dla byłych uciekinierów ze Związku Radzieckiego, studentów, uczniów i miejscowych chłopów. W maju 1950 trafiło tam ponad sto osób – elita kraju, w tym byli ministrowie, naukowcy, ekonomiści, oficerowie, historycy, dziennikarze, politycy, księża i biskupi. Część z nich z długimi wyrokami, część nawet nieosądzona. Więzienie nosiło oficjalną nazwę „jednostka pracy specjalnej”. W rzeczywistości było to miejsce eksterminacji ówczesnej elity intelektualnej kraju. Warunki życia były tam tragiczne. Cele nie miały ogrzewania, więźniowie nie mogli w ciągu dnia leżeć na pryczach, byli głodzeni itp. Bicie i poniżanie było tu na porządku dziennym.. Z około 200 więźniów 54 zmarło. W 1977 więzienie zostało zamknięte.
Obecnie muzeum ma ciekawy układ. Każda cela więzienna jest osobną salą muzealną Można w nich zobaczyć oryginalny wystrój dawnych cel, z pryczami, ubraniami, łańcuchami. Są sale poświęcone znanym osobom, które w tym miejscu zmarły. Inne przypominają o walce z komunizmem w różnych krajach. Na wewnętrznym dziedzińcu znajduje się kaplica zaprojektowana w stylu katakumb wczesnochrześcijańskich. Na ścianach prowadzących do niej wyryto nazwiska ponad 8 tysięcy osób, które umarły w więzieniach i obozach na terenie Rumunii. Żródło libertas.pl
Zwiedzanie muzeum ułatwia napisany po polsku przewodnik, o który należy poprosić przy kupowaniu biletu wstępu.

Ulica Corneliu Toposu, przy której znajduje się „Memoriał”
Obrazek

Obrazek

Wejście do muzeum. Drzwi, okratowane okienka i szczelina do wrzucania listów są oryginalne.
Obrazek

Tak wyglądał rumuński „archipelag gułag”
Obrazek

Fotografie osób więzionych przez komunistyczny reżim Nicolae Ceausescu
Obrazek

Obrazek

Korytarz więzienny
Obrazek

Obrazek

Wnętrze cel więziennych
Obrazek

Obrazek

Wystawa przedmiotów codziennego użytku i wyposażenia mieszkań z lat 50 ubiegłego wieku.
Obrazek

Obrazek

Po wyjeździe z Sighetu Marmatei, opuszczamy na dobre ponure klimaty zamknięte w murach „Memoriału” i zamieniamy je na piękne widoki doliny Izy, oglądane w drodze do, liczącej 6000 mieszkańców, wsi Barasana, . Monastyr w Barasanie wybudowany w stylu starych, marmaroskich kościołów, jest obiektem nowym i powstał tuż po obaleniu reżimu Nicolae Ceauşescu. Mimo braku na nim patyny dziejów uważam, że kompleks wart jest obejrzenia, choćby dlatego, żeby naocznie przekonać się o kunszcie maramorskich rzemieślników.

Dolina Izy-zdobione bramy wjazdowe
Obrazek

Obrazek

Przydrożna kapliczka
Obrazek

Drewniane zabudowania jednego z gospodarstw w dolinie Izy
Obrazek

Barasana - ozdobna brama nad drogą wiodąca na wzgórze ze świątynią
Obrazek

Brama wejściowa prowadząca na teren monastyru
Obrazek

Cerkiew Dwunastu Apostołów. Jej strzelista wieża mierzy 56 metrów wysokości i jest drugą, co do wysokości w regionie
Obrazek

Zabudowania mieszkalne i gospodarcze monastyru
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Altana osłaniająca studnię. Uwagę zwraca charakterystyczny pofałdowany dach. W głębi kadru widoczna cerkiew Dwunastu Apostołów
Obrazek

Inna altana
Obrazek

Wnętrze altany ze studnią
Obrazek

Ikony i polichromie we wnętrzu cerkwi Dwunastu Apostołów
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pokrzepieni zimną, studzienną wodą udajemy się w dalszą drogę, aby zaliczyć ostatni, przewidziany na dzisiaj punkt naszej trasy, czyli miasto Viseu de Sus, znane z ostatniej w Europie wąskotorowej kolejki transportującej drewno z lasów maramorskich. "Zakotwiczamy" kampera na przydworcowym parkingu, przystosowanym do przyjmowania turystów karawaningowych (przyłącza 220V, możliwość nabrania czystej wody i skorzystania z czystego WC), aby odpocząć przed jutrzejszą wycieczką leśną kolejką wąskotorową Mocanica.

Dworzec kolejki „Mocanica” w Viseu de Sus
Obrazek

Kamper stojący na parkingu przydworcowym.
Obrazek

Ciąg dalszy nastąpi wkrótce. 516
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1445
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Marek LU » 28 paź 2015, 09:43

Całkiem inne krajobrazy niż te, które my widzieliśmy w 1989 roku. Zdjęć nie mam bo ukradli nam wtedy aparat, gotówkę i wiele innych cennych rzeczy. Nabrałem niechęci do tamtych stron i jak jestem na Węgrzech to nawet nie patrzę w tamtym kierunku. Podróżowaliśmy z małymi dziećmi co nie miało żadnego znaczenia ani dla ówczesnych miejscowych władz ani tamtejszej ludności. Wg nich byliśmy zamożni i należało nas złupić.
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1900
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Irel » 28 paź 2015, 12:07

Marek LU pisze:Wg nich byliśmy zamożni i należało nas złupić.
Ja mam zupełnie odmienne wrażenia. Podczas swojej podróży spotykałem się z wielką życzliwością mieszkańców Rumunii, o czym napiszę w dalszej części relacji. Być może miałem szczęście lub, co bardziej prawdopodobne, przez te ćwierć wieku od upadku rumuńskiego komunizmu, wzrosła stopa życiowa Rumunów oraz zmieniała się ich mentalność. Jeżeli chodzi o mnie, to na pewno do Rumunii jeszcze pojadę. Kraj jest piękny z ciekawymi, historycznymi miejscami oraz wieloma zabytkami i na pewno wart odwiedzenia. :ok:
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1445
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Marek LU » 30 paź 2015, 12:58

Irel pisze:Ja mam zupełnie odmienne wrażenia.:
Spróbuję się wytłumaczyć.
To nie był nasz pierwszy wyjazd w tamte strony. Wtedy trafiliśmy chyba na apogeum zdziczenia i nieposłuszeństwa. W Europie w sierpniu 1989 roku wszyscy nam zazdrościli. Od NRD po Bułgarię. A w państwach tzw kapitalistycznych podziwiali. Tak się złożyło że latem tamtego roku miałem przyjemność wędrować od RFN po Turcję. Na trasie znalazł się też ZSRR.
Przypomniała mi się taka scena w Warnie, Bułgaria. Dosiedliśmy się wieczorem w knajpie do jak się okazało mieszkańców Karl-Marx-Stadt, NRD. W pewnym momencie po kilku toastach powitalnych gdy nabrałem odwagi zapytałem się jak nazywało się ich miasto przed wojną. Facet wiedział a jego żona nie. Zapytała go jaka to była nazwa a on porozglądał się po sali i cicho powiedział Chemnitz. Powiedział też, że musi zachowywać stale ostrożność bo w pensjonacie gdzie mieszkają wszyscy są bez przerwy inwigilowani. Oni znaleźli sposób i wieczorem wyrwali się do knajpy samodzielnie jak pensjonariusze internatu szkolnego.
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Jasminum
Forumowicz
Posty: 272
Rejestracja: 21 kwie 2014, 17:05
Lokalizacja: Sochaczew

Re: Moja kamperowa podróż po Rumunii

Post autor: Jasminum » 01 lis 2015, 18:04

Jak tak w gronie starszych ludzi sobie gadamy, to wszyscy mają raczej negatywne wspomnienia.
Kobiety powinny trzymać się razem

ODPOWIEDZ

Wróć do „EUROPA - relacje”