Kamperem do Inflant część I

Fotorelacje z podróży po Europie oprócz Polski
Regulamin forum
Wykorzystywanie, powielanie i kopiowanie treści autorskich - tekstów, zdjęć z Forum KBP - Karawanier bez zgody Autora i Administratora Forum, jest zabronione.
© 2012-2018 KBP Karawanier.

Proszę zamieszczać swoje relacje te karawaningowe i te innymi środkami transportu.
Z racji ograniczonej pojemności serwera, prosiłbym o wklejanie w relacje linków do zdjęć, a nie samych fotek.
Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1921
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Kamperem do Inflant część I

Post autor: Irel » 28 paź 2017, 22:19

„Kamperem do Inflant” -Tutaj poprzednia część relacji - Zajawka

Kamperem do Inflant część I

Naszą podróż do Inflant rozpoczęliśmy od Litwy, a dokładnie od Druskiennik, uzdrowiska rozsławionego tym, że jego kuracjuszami byli marszałek Józef Piłsudski, a także Józef Ignacy Kraszewski, Stanisław Moniuszko czy Eliza Orzeszkowa. Jednak pierwszym, który docenił walory występujących w Druskiennikach leczniczych źródeł był Stanisław August Poniatowski, który pod koniec XVIII w ogłosił Druskienniki miejscowością leczniczą. W czasie Wielkiej Wojny ( I Wojna Światowa) miasto bardzo ucierpiało tak, że nie zachowała się pierwotna zabudowa, w większości drewniana. Jednym z zachowanych zabytkowych obiektów Druskiennik jest Cerkiew Ikony Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość. Współczesną atrakcją uzdrowiska jest kolejka linowa, z której można podziwiać panoramę Niemna.

Cerkiew Ikony Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość

Obrazek

Obrazek

Niemen, w głębi za rzeką widoczne "rury" druskiennickiego parku wodnego

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejka linowa. Kolejka, zamiast jednego dużego, ma dwa mniejsze połączone ze sobą wagoniki, które tworzą "kolejko linowy" pociąg.

Obrazek

Obrazek

Pensjonaty i obiekty uzdrowiskowe

Obrazek

Obrazek

Lecznicze źródło

Obrazek

Obelisk poświęcony pamięci Zygmunta Augusta i Barbary Radziwiłłównie

Obrazek

Pospacerowaliśmy po uzdrowisku, w którym czas biegnie wolno i nikt się nie spieszy. Niestety dla nas czas biegł nieubłaganie szybko, dlatego powróciliśmy do naszego mobilnego domu i pojechaliśmy do leżącej niedaleko Druskiennik miejscowości Grūtas (GPS 54.022078, 24.079810). Znajduje się tam Park –muzeum komunizmu, czyli coś w rodzaju naszego „Muzeum socjalizmu” w Kozłowce, gdzie „uroki” Disneylandu połączono z okropieństwem gułagu. Na prywatnym terenie nad jeziorem Grūtas zgromadzono rzeźby zdobiące kiedyś place litewskich miast. Przed wejściem do parku stoi zrekonstruowany wagon towarowy jakim do „gułagów” (Gławnoje uprawlenije isprawitielno-trudowych łagieriej i kolonij) wywożono „zeków” (zek- więzień, od słowa заключенный)

Obrazek

Obrazek

Odtworzony fragment zasieków i budek strażniczych otaczających gułag.

Obrazek

Wszystkie rzeźby rozmieszczone są pośród drzew. Spacerując można podziwiać przemawiającego, idącego i siedzącego Lenina, rożne odmiany Stalina oraz pomniejszych działaczy i bojowników komunizmu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oprócz monumentów stojących pod gołym niebem, w dwu drewnianych barakach zgromadzono bardziej delikatne eksponaty- obrazy, kilimy i inne artefakty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W jednym z baraków zrekonstruowano też socjalistyczna bibliotekę i salę zebrań na ścianach której, powieszono plakaty z życiorysami litewskich działaczy komunistycznych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z Grūtas droga zawiodła nas do Troków i oczywiście do Zamku Księcia Witolda, który jest największą atrakcją turystyczną miasta. Zamek został wzniesiony w połowie XIV i XV wieku przez księcia Kiejstuta i jego syna Witolda. Przez długi czas był rezydencja książąt litewskich. W 1655 budowla została zniszczona przez wojska rosyjskie. Do obecnego stanu zamek został odbudowany w II połowie XX wieku, co niestety widać, gdyż zamek wygląda jakby zbudowano go wczoraj. Brak na budowli patyny wieków rekompensuje jego piękne położenie na wyspie jeziora Galve.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Następnym etapem było Wilno, w którym planowaliśmy przenocować. Jednak jadąc do Wilna, należy koniecznie odwiedzić Ponary (GPS 54.627328, 25.162173) tragiczny i wstrząsający pomnik podłości i okrucieństwa. To w Ponarach w latach 1941-1944 hitlerowcy dokonali egzekucji około 100 tysięcy osób rożnych narodowości. Większość zamordowanych stanowili Żydzi ( około 60-70 tysięcy). Wśród ofiar znaleźli się także Polacy ( 20 tysięcy), Romowie, Rosjanie i litewscy komuniści. Eksterminację prowadziło SS, policja niemiecka oraz kolaboracyjne oddziały policji litewskiej. Z powodu klęsk na froncie wschodnim, obawiając się ujawnienia masowych zbrodni, Niemcy od roku 1943 próbowali zatrzeć ślady, odkopując ciała, które spalano w wielkich dołach.

Obelisk w miejscu pamięci Ponary

Obrazek

Tablica informująca o zamordowanych ofiarach hitlerowskiego barbarzyństwa

Obrazek

Polska kwatera w miejscu masowej kaźni

Obrazek

Jedna z tablic upamiętniających pomordowanych Polaków

Obrazek

Proszę zwrócić uwagę na wiek pomordowanych. To byli ludzie, przed którymi świat dopiero się otwierał. Ta tablica jest świadectwem na to, do jakich wynaturzeń może doprowadzić nacjonalizm, podsycany przez nieodpowiedzialnych polityków. To jest memento do czego prowadzi żądza zemsty,małych ludzi zagarniających nienależną im władzę.

Kwatera pomordowanych Żydów

Obrazek

Obrazek

Jeden z dołów w których palono zwłoki zamordowanych

Obrazek

Po opuszczeniu tego ponurego i tragicznego miejsca, pojechaliśmy do Wilna, gdzie zaplanowaliśmy nocleg. Udało mi się znaleźć fajną darmową miejscówkę nad brzegiem Wilii (GPS 54.696207, 25.301035), na drodze dojazdowej do kortów tenisowych i z tyłu Kompleksu Sportowego. Miejsce oprócz tego że darmowe, to jeszcze strzeżone całodobowo przez profesjonalną umundurowaną ochronę.Nie dociekałem dlaczego ta ochrona, ale myślę, że to z powodu tych kortów tenisowych i znajdującej się przed nimi bliżej niezidentyfikowanej firmy. Przed nocnym odpoczynkiem zrobiliśmy jeszcze zakupy w markecie znajdującym się pobliżu oraz zaliczyliśmy spacer po nadrzecznych bulwarach, aby zaostrzyć sobie apetyt przed jutrzejszym zwiedzaniem Wilna.

„Kamperem do Inflant” - Tutaj dalsza część relacji - cz. 2
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Szymon
Forumowicz
Posty: 9
Rejestracja: 28 paź 2017, 09:00
Imieniny:

Re: Kamperem do Inflant część I

Post autor: Szymon » 28 paź 2017, 22:35

Piękna relacja. Aż się chce samemu to zobaczyć.

Awatar użytkownika
Jacek
Karawanier
Posty: 814
Rejestracja: 03 gru 2012, 21:32
Lokalizacja: Mam tak samo jak Ty
Kontakt:

Re: Kamperem do Inflant część I

Post autor: Jacek » 28 paź 2017, 23:39

Irek mucha nie siada. Brawo. :hurra:
Najciekawsze jest za widnokręgiem

Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1457
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Re: Kamperem do Inflant część I

Post autor: Marek LU » 29 paź 2017, 09:01

Irel pisze:Udało mi się znaleźć fajną darmową miejscówkę nad brzegiem Wilii (GPS 54.696207, 25.301035), na drodze dojazdowej do kortów tenisowych i z tyłu Kompleksu Sportowego.
Fotorelacja I klasa. Nie wiem czy ostała się tam jeszcze nowa tamtejsza świecka tradycja, dolewka zupy w przydrożnym zajeździe za darmo. Nasze główne pożywienie przed laty. Korzystaliśmy z tej tradycji przy każdej okazji a mój kolega miał w co wlewać.
Podane punkty GPS można na portalu Street View zamienić na obrazek https://goo.gl/maps/gSjugtWcvy52 pod warunkiem, że dojechał tam samochód google.
Wagoniki

Obrazek

w naszym kraju służyły dzielnie do transportu wojska i milicji jeszcze w latach 90tych. Nie było zmiłuj. Kto żyw wspominał wtedy cierpienia zesłańców. Kilka razy jechałem w upalnym czerwcu oraz w mroźny styczeń i luty.
Podróż z Lublina do Nowej Dęby trwała 2 doby albo więcej, mróz ponad 20 st w dzień, na wagon przypadało 2 wiadra węgla. Po drodze gdy pociąg zatrzymywał się przed semaforem rozmontowywaliśmy zapory przeciwśnieżne aby było czym palić w piecu. Racja żywnościowa składała się z paczki sucharów i kilku cukierków. Woda do picia? A po co? W zimie na szczęście był śnieg z okolicy torowiska. Dowództwo w tym czasie podróżowało w ogrzewanym wagonie pasażerskim sąsiadującym z kantyną. Jakie warunki panowały w czasie wojny można sobie teraz wyobrazić.
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1921
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Re: Kamperem do Inflant część I

Post autor: Irel » 29 paź 2017, 10:15

Marek LU pisze:Podane punkty GPS można na portalu Street View zamienić na obrazek
Widoczna na zdjęciu zatoczka ( naprzeciw parkującego samochodu), to jest dokładnie to miejsce w którym staliśmy kamperem.
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1457
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Re: Kamperem do Inflant część I

Post autor: Marek LU » 29 paź 2017, 18:37

Google maps przydaje się w podróży. Odpada wiele czynności kronikarskich. Dawno temu (gdy obowiązywały paszporty) nocowałem w namiocie rozstawionym pod skrzydłem tego samolotu. https://goo.gl/maps/pWJ8Nku9ESq
Obok jest lotnisko, knajpa i hotel. Wówczas za duże piwo płaciłem 1,5 € (3 szklanki poszły na kolację), za plac pod namiot zapłaciłem 10 €. To był pierwszy przystanek po 610 km od wyjazdu z domu. W Poniewieżu gdzie pytałem o kemping poradzono mi stanąć właśnie tam na nocleg. Następnego dnia jadąc dalej w kierunku północnym po kilkunastu kilometrach natknąłem się na przydrożny bar. Obok był plac pod namiot za darmo a piwo 2 razy tańsze.
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Henryk
Forumowicz
Posty: 167
Rejestracja: 30 mar 2014, 20:26

Re: Kamperem do Inflant część I

Post autor: Henryk » 29 paź 2017, 19:35

:ok: Czasami to szpiclowanie Google i innych jest po prostu wnerwiające a czasami przydatne.
Ważne żeby można sememu decydować a nie żebyśmy byli świniami doświadczalnymi dla korporacji.

Relacja świetna.
Fajnie, że niesie dużo informacji. Może komuś się przyda. :ok:
Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce.

Awatar użytkownika
Sławcio
Karawanier
Posty: 3604
Rejestracja: 03 gru 2012, 09:44
Lokalizacja: Mazowsze
Kontakt:

Re: Kamperem do Inflant część I

Post autor: Sławcio » 31 paź 2017, 17:20

Szymon pisze:Piękna relacja. Aż się chce samemu to zobaczyć.
Brawo, że Ci się chciało i poświęciłeś (teraz już bardzo cenny, bo po pracy) czas na napisanie tej relacji.
Ja jak zawsze mam niedoczas. ;) :dobani:
Pozdrawiam Sławek
Nie mam już Viaderka. Mam za to inną Devilną Hondę. :D

Awatar użytkownika
Bożydar
Forumowicz
Posty: 332
Rejestracja: 05 kwie 2015, 08:36
Imieniny: 0- 0- 0
Lokalizacja: Gąbin

Re: Kamperem do Inflant część I

Post autor: Bożydar » 02 lis 2017, 13:58

.....
Google maps przydaje się w podróży. Odpada wiele czynności kronikarskich. Dawno temu (gdy obowiązywały paszporty) nocowałem w namiocie rozstawionym pod skrzydłem tego samolotu
...........
Są wyspecjalizowane programy do pisania relacji.
I śmieszne i ciekawe, że splendor spada na te programy a nie na autorów.
Pozdrawiam Bożydar

ODPOWIEDZ

Wróć do „EUROPA - relacje”