Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Fotorelacje z podróży po Europie oprócz Polski
Regulamin forum
Wykorzystywanie, powielanie i kopiowanie treści autorskich - tekstów, zdjęć z Forum KBP - Karawanier bez zgody Autora i Administratora Forum, jest zabronione.
© 2012-2018 KBP Karawanier.

Proszę zamieszczać swoje relacje te karawaningowe i te innymi środkami transportu.
Z racji ograniczonej pojemności serwera, prosiłbym o wklejanie w relacje linków do zdjęć, a nie samych fotek.
Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1493
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Marek LU » 09 sty 2015, 09:21

Zapiski sprzed lat. Nie mają nic wspólnego z kilkutygodniowym podróżowaniem kamperem wyładowanym po brzegi kartoflami, kiszoną kapustą i konserwami mięsnymi. Tak, tak kilka lat temu widziałem na parkingu koło Sankt Petersburga naszych podczas obiadokolacji zorganizowanej w kamperach podczas gdy obok była restauracja pełna miejscowych smakołyków. Wszyscy jedli w restauracji a nasi nie.
Jak widzę gdziekolwiek w śmietniku obierki z kartofli znak, że nasi tu byli. Co to znaczy prawdziwa miłość do kartofla.
Był rok 2007. Wiosną wymyśliłem sobie wycieczkę najpierw nad Bajkał a potem dalej. Kłopoty zaczęły się już na etapie załatwiania wiz. Gdy już prawie wszystko było skompletowane wypadało ruszyć w drogę.
Do rzeczy:
1 dzień, Wyjazd: 4 sierpień, sobota, godz. 11,55 deszcz leje jak z cebra od rana, czekanie w domu na przejaśnienie nie ma sensu. Ruszam w drogę pomimo wszelkich przeciwności. Za Chełmem deszcz przechodzi w ulewę. Granica PL - UA, leje nadal. Wypełnienie na granicy w czasie deszczu karteczki emigracyjnej zrobionej chyba z papieru toaletowego jest kłopotliwe ale w końcu udaje się. Przejazd przez granicę zajmuje pół godziny przez to, że omijam stojące w kolejce samochody. Mają dach niech stoją. Deszcz leje do Kowla. W Sarnach niespodzianka. Droga na Kijów zamknięta ignoruję to i jazda prosto. Po 50 km beztroskiej jazdy pustą szosą zatrzymuję się przed drzemiącym na środku w aucie milicjantem. Co on tutaj robi? Przecież droga jest zamknięta i nie powinno tutaj niebyć nikogo oprócz mnie. Po krótkiej rozmowie i powołaniu się na krewnych, którzy przed wojną mieszkali w sąsiednim mieście dostaję zgodę na jazdę dalej. Po chwili kończy się idylla i zaczyna walka o przetrwanie. Teraz zrozumiałem skąd była taka wielka uprzejmość ze strony miejscowej władzy drogowej. Błotnymi drogami omijam rozebrane mosty i lekko poirytowany dojeżdżam do maszyny rozścielającej beton na całej szerokości szosy. Operator maszyn pozwala mi na przejazd obok świeżym nie ubitym poboczem szerokości 1m nad bagnem które jest 12 m niżej. Udało się z lekkim strachem na ramieniu. A po 5 km pojawia się następna milicja, tym razem nieubłagana. Po długich targach i pobraniu 10$ pozwala jechać dalej. Na odjezdne milicjant patrząc w niebo wzdycha: żeby ta droga była 100 lat w budowie. Dalej szosa ma ponad 50 km nowiutkiego asfaltu a potem pojawia się następna maszyna do betonowania. Nie ryzykuję jechać dalej koło maszyny bo pewnie znowu zapłacę 10$. Skręcam w prawo do Małynia a tam miejsc w hotelu „niet” a jest 10 w nocy. Jadę dalej wiejskimi dróżkami do Radomyśla. Jest hotel w centrum miasta. Parking strzeżony też jest. W restauracji akurat odbywa się wesele więc postanawiam też się ugościć na własny rachunek za pomyślność nowożeńców. Pokój w hotelu za 100 Hr, można przeżyć. Kanapki zabrane z domu skończyły się. Od jutra przechodzę na miejscowy wikt.
Mapka https://goo.gl/maps/l3r92
Podwórko hotelowe w Radomyślu z weselnikami i panią resepcjonistką
Obrazek

2 dzień, 5 sierpień, niedziela, godz. 11,00 dzień słoneczny, na śniadanie chleb z nieznaną substancją smakującą w tym miejscu i na kacu wybornie. Potem droga do Kijowa, przed miastem milicyjna kontrola dokumentów. W Kijowie niespotykana swawola i beztroska kierowców. Dominują ci w dużych autach z czarnymi szybami, nawet przednie szyby mają czarne, większość luksusowych aut to BMW. Jako, że niedziela McDonaldas oblężony. Taka miejscowa świecka tradycja. W centrum miasta duży ruch samochodów a kierowcy na skrzyżowaniach nie szczędzą sobie epitetów. Używanie sygnałów dźwiękowych jest tu nagminne. 3 godziny jazdy po mieście zupełnie mi wystarczy. Za miastem pojawia się pusta knajpa, tuczący posiłek kosztuje w niej 80 HR czyli 12€. Do wieczora powinno wystarczyć. Teraz dalej na jazdę do Charkowa. Temperatura powietrza ponad +30oC. Po kilkugodzinnej jeździe znajduję w zaroślach po lewej stronie szosy reklamę hotelu. To dawny majątek Wielka Krucza z 17 wieku.
Mapka: https://goo.gl/maps/QMMhQ
Teraz majątek jest sprywatyzowany. Nocleg 100 Hr, w knajpie szklanek do piwa brak i muszę pić piwo z małej szklaneczki czyli stakańczyka. Ludzie tu mili i gościnni.
Miejsce ma potencjał i warto tutaj pobyć dłużej.
Na parkingu hotelowym:
Auto malowane na zamówienie. Takie samochody nie są rzadkością na Ukrainie. Obrazek
Mój pojazd przy nim to pchełka, wart tyle co malunek na aucie
Obrazek
Wnętrze Sali jadalnej
Obrazek
Widok na rozlewisko, do którego niektórzy docierają wodnopłatowcami
Obrazek

3 dzień, 6 sierpień, poniedziałek, godz. 11,00 dzień słoneczny, Szosa do Charkowa w remoncie i nie daje się szybko jechać. Przy drogach babcie sprzedają warzywa i owoce. Temperatura powietrza ponad +30oC. Obiad w przydrożnej knajpie za Połtawą.
Przy wjeździe do Charkowa stoi drewniana beczka na kółkach z kwasem chlebowym, który można kupić w plastykowym kubeczku jednorazowym. Bardzo smaczny, orzeźwia i gasi pragnienie. Musi być dobry na kaca. Może jak będę miał okazję to wypróbuję?
Zatrzymuję się na parkingu strzeżonym koło dworca kolejowego. Wtem podchodzi i zagaduje mnie starszy, po europejsku ubrany pan. Przedstawia się, to emerytowany as lotnictwa, pułkownik Armii Czerwonej, który służył w NRD. Latał nad Dreznem 5 lat przed upadkiem NRD. Chyba jednak źle latał bo NRD w końcu upadło.
Teraz zajmuje się medycyną tybetańską i mówi, że jak będę miał jakieś problemy z policją to należy od razu do niego dzwonić. Tutaj tak wszyscy mają. Wymieniamy się wizytówkami i na odchodne As pokazuje parkingowemu legitymację asa lotnictwa i zabrania mu pobierania opłaty za parking. Oddala się szybkim krokiem do stacji metra bo ma umówione spotkanie z pacjentem czekającym na poradę i kurację. Gdy zniknął mi z oczu dałem po kryjomu parkingowemu chłopakowi pieniądze za parking bo wcześniej zauważyłem rozpacz w jego oczach. Chłopak z niedowierzaniem wziął pieniądze.
Jazda po Charkowie to istny off-road. ulice mają wiele dziur a wystające torowiska tramwajowe to istne wertepy. Na prawym pasie nie wolno zajmować miejsca przy czerwonym świetle bo zaraz trąbią ci co chcą skręcić w prawo. Przez otwarte okna lecą w niebo przekleństwa jakie my znamy również. W ciągu kilku sekund można się dowiedzieć czym parała się moja matka i do jakiego psiego elementu jestem podobny. Po godzinie miejskiej wycieczki mam wszystkiego dosyć. Jadę do przejścia granicznego z Rosją. Za miastem młodzi kierowcy w drogich autach wyprzedzają te tańsze czyli powolniejsze na różne sposoby. Jednym ze sposobów jest wyprzedzanie szutrowym poboczem wzbijającym tumany kurzu albo płytkimi rowami lub po zaoranym polu.
Granica UA, najpierw długie pożegnanie się z gościnnymi celnikami. Potem długi pas ziemi niczyjej i pojawia się nowa granica.
Na granicy rosyjskiej odprawa zajmuje 2 godziny, szczęśliwie mam gotówkę, należy wykupić tutejsze rosyjskie ubezpieczenie drogowe, wypełnić starannie deklarację celną, wyrobić dokumenty czasowego wwozu pojazdu. Tzw wriemiennyj wwoz. Obsługa na przejściu jest bardzo miła ale powolna. Udzielają porad jak wypełniać dokumenty graniczne. W Rosji niespodzianka, paliwo po 2 PLN za litr. Wjeżdżam do Biełgorodu i natychmiast po prawej stronie znajduję okazały budynek co wydaje się że to hotel. Typ dobry, to jest prawdziwy hotel, który niebawem zostanie oddany do użytku, szybko wyposażają mi pokój i mogę pójść do hotelowej knajpy na kolację. Wybieram stolik na dworze pod drzewami w półmroku żeby wzrok mógł odpocząć. Obsługa dowiedziawszy się skąd jestem proponuje kolację w stylu rosyjskim na co przystaję z radością. Wymieniam 50$ aby mieć pieniądze również na jutrzejszą podróż. I to był błąd.
Tutaj jest wspomniany hotel:
https://goo.gl/maps/Uyi8e
a to ja koło hotelu
Obrazek
Zdjęcia będę umieszczał po zmniejszeniu ich do formatu obowiązującego na forum. Trochę mam z tym roboty.
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Genio
Forumowicz
Posty: 159
Rejestracja: 25 lut 2014, 19:15
Imieniny:

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Genio » 09 sty 2015, 18:21

Panie Marku.
Podziwiam Pana za Pańską pasję podróżniczą. :ok: :ok:
I za te relacje na bardzo wysokim poziomie. :zdrowko: :zdrowko:
Dziękuję
Przyłączam się do akcji:
karawaningowiec dla wtajemniczonych -karamba :hahaha1:

Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1493
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Marek LU » 09 sty 2015, 18:42

Dziękuję.
Następna część relacji, mam dzień wolny mogę w spokoju popracować.

4 dzień, 7 sierpień, wtorek, godz. 11,00. Rano nie mam czym zapłacić za nocleg.
Po śniadaniu na koszt szefa, jadę prosto do bankomatu aby oddać pieniądze za gościnę. Właściciel kompleksu hotelowego nie chce o tym słyszeć i mówi że pieniądze przydadzą mi się jeszcze nie raz w długiej drodze za Ural. Uśmiechnął się, pokiwał głową z ojcowską atencją i złożył mi życzenia wszystkiego najlepszego w dalszej podróży, w podzięce robię z nim misia i odjeżdżam w kierunku Kurska. Ma rację.
Jaką atencją? Przecież on ma tyle lat co ja, życiorys ma bardzo bogaty i to uszanowałem specjalnym wieczornym toastem. Jednym z wielu poprzedniego wieczoru.
Temperatura powietrza ponad +35oC. W głowie szum a wzrok rozbiegany bo tyle ciekawych rzeczy dookoła.
Po drodze do Woroneża mijam pola bitwy pod Kurskiem i nowoczesne sady jabłoniowe. Tutaj jabłka mają normalną wielkość a nie jak dotychczas spotykane wielkości orzechów.

A to ceny paliw
Obrazek

A to wiejski gazociąg na palach
Obrazek

A to kaczuszka szukająca wody w oponie, w upalny dzień
Obrazek

A to opuszczone kombajny na porzuconym polu
Obrazek

Pola koło Kurska
Obrazek

Droga do Woroneża jest trochę monotonna ale interesująca dla jadącego nią pierwszy raz. W Woroneżu przejeżdżam przez Don, który tutaj jest bardzo szeroki i bardzo malowniczy, zdjęć z mostu nie da się zrobić bo duży ruch uniemożliwia zatrzymanie się.
Nagle droga wylotowa z miasta wyprowadza mnie w środek targowiska a potem na szeroką szosę pokrytą cienką warstwą piasku, potem droga wije się przez ogródki działkowe i wreszcie wyjeżdżam za miasto. Tam z kolei zza stojącego na skrzyżowaniu kraza wyjeżdża prosto na mnie łada, pełna roześmianych pasażerów. Szybko dodałem gazu a łada przejechała w poprzek drogi tuż za moim tylnym błotnikiem. Było trochę gorąco. Nocuję w mieście Anna za 400Rb od łba, w hotelu jest nowa restauracja a ja jestem pierwszym gościem.
Skrzyżowanie dróg do miasta Anna jedzie się w prawo.
http://goo.gl/maps/Xj1A3
Na razie jedzenia nie ma ale nabyć. Nie jest ciekawie. Zamawiam kieliszek i piwo i tak kilka razy. Potem kolacja, już normalna czyli stara kiełbasa i chleb z musztardą. Nawet ogórka nie mają, za to mają szklanki do piwa! Tutaj też melduję się na terenie Rosji bo wymaga tego tutejsze prawo. W hotelu każde piętro ma kierowniczkę, która sprzedaje alkohole, piwo, wodę, gorącą herbatę i pilnuje spokoju gości hotelowych. Czuć w powietrzu syberyjskie podmuchy. Meszka i komary też dają o sobie znać, w oknie pokoju hotelowego zamontowana jest gęsta moskitiera.
W mieście Internetu niet, podobno jest na poczcie ale kto by tam szukał. Poczta i tak zamknięta o 4.


5 dzień, 8 sierpień, środa, godz. 11,00. Z rana kieruję się na Saratow. Temperatura powietrza ponad +35oC. Droga urozmaicona straganami z chińszczyzną. Po południu przejeżdżam Wołgę, most ma kilka kilometrów długości i jest zabudowany. Żeby coś zobaczyć należy jechać na stojąco. Na obu przyczółkach mostu stoi milicja i pilnuje wjazdu. Potem obieram kierunek na miasto Engels aby po niedługim czasie wylądować w miejscowości Marks gdzie jest zajazd prowadzony przez bardzo uprzejmych i gościnnych ludzi. Właściciel zajazdu ma najdroższego mercedesa nówkę jaki udało mu się ostatnio kupić w Moskwie. Do ciemnej nocy siedzi w aucie i bawi się różnymi przyciskami oraz słucha muzyki z radia. Ma też włączony system nawigacyjny, który pokazuje gdzie jest auto. Numer rejestracyjny samochodu jest 0001 tak normalnie przez przypadek. Na powitanie gdy dowiedział się skąd jestem częstuje mnie piwem produkcji słowackiej bo wg niego jest najlepsze. Obsługa dostaję polecenie donosić piwo dotąd aż uznam że wystarczy. Po 3 butelkach postanawiam zakończyć poczęstunek powitalny.

Hotel nad odnóżem Wołgi w całej okazałości
Obrazek

Motor przy hotelu bez pilnowania, bezpieczny parking
Obrazek

Czytanie instrukcji obsługi samochodu
Obrazek

Odnoga Wołgi tuż za hotelem
Obrazek

Teraz pora spróbować ichniejszej wódki, idę do pobliskiej knajpy i tam na własny koszt raczę się do nocy. Potem kolacja w zajeździe i błogi sen. Tutejsze toalety mają tabliczki z informacją aby zużyty papier toaletowy wrzucać do wiader a nie do sedesu. Papier toaletowy to odrębny temat, do masy papierniczej podczas produkcji tegoż papieru nie dodają flokulantów i przez to papier jest gruby, ma wiele dziurek i jest nieprzyjemny w dotyku. Na granicy miasta DPS-owiec cały czas obserwuje przez lornetkę nadjeżdżające z oddali auta i wybiera te co trzeba zatrzymać do kontroli. Auta do kontroli zatrzymuje funkcjonariusz biało czarną pałką.
Miejsce gdzie znajduje się gościnny hotel nad Wołgą
https://goo.gl/maps/6SPS1

6 dzień, 9 sierpień, czwartek, godz. 11,00. Temperatura powietrza ponad +35oC. Staję na odpoczynek za miastem w cieniu pod drzewem.
Ruch na drodze na razie mały za to dużo straganów z suszonymi rybami i świeżymi czerwonymi rakami.
Obrazek

Z naprzeciwka nadjeżdżają terenowe samochody z wyposażeniem do jazdy po wertepach Syberii i pozdrawiają mnie wymachując rękoma przez otwarte okna. Jedzenie w przydrożnych barach dobre. Na stacjach paliw najpierw trzeba otworzyć wlew paliwa włożyć tam końcówkę nalewaka i pójść do kasy i zapłacić za wielokrotność 10 litrów paliwa. Po opłacie paliwo samo zaczyna wypływać z węża do baku bo króciec nie ma zaworu odcinającego. Pieniądze wkłada się do naciętej od góry rury, którą wysuwa ze ściany kiosku sprzedawca siedzący za pancerną czarną szybą. Resztę wydaje w ten sam sposób i trzeba pilnować się bardzo aby wiatr nie zdmuchnął banknotów w pole. Drogą P226 przez Czapajewsk jedzie się do Samary. W Samarze też drogi dziurawe ale dworzec kolejowy mają nowoczesny i piękny.

Obrazek

Na dworcu reklama aby wybierać podróż samolotem. Bilet samolotem do Moskwy kosztuje tutaj tylko 1500 Rb. Na ulicy zaczepia mnie miejscowy starszy pan i opowiada jak 30 lat temu jawą jeździł na urlop do Soczi. Zajmowało mu to 2 i pół dnia w jedną stronę. Wieczorem z Samary wyjeżdżam na słynną M5 i dalej w kierunku na Ural, jadę za szybko i na rogatkach miasta zatrzymuje mnie DPS do kontroli, krótka rzeczowa pogawędka i mogę jechać dalej, obyło się bez nakładania kary.
Na raz przede mną wystrzeliwuje opona w przyczepie ciągniętej przez powolnego kamasza. Auto zaczyna jechać slalomem a potem nagle hamuje. Ja też muszę gwałtownie zahamować. Pora wypić kawę bo jest zajazd. Na przydrożnym parkingu spotykam milicjanta DPS, który wraca od rodziny ze Lwowa, podróżuje z całą rodziną GAZelem bo w tym aucie można wygodnie spać podczas długiej podróży. Na pytanie czemu na urlopie też nosi bluzę służbową odpowiada że to na wszelki wypadek aby chronić się przed częstymi kontrolami. W przydrożnych barach żywię się dodatkowo na przemian borszczem, solianką i pielmieni. Cena zestawu obiadowego ok. 90 Rb lub trochę więcej. Temperatura powietrza spadła do 20oC. co za ulga. Nocleg wypada w zajeździe za miastem Suchodół po lewej stronie. 500 Rb od łba.
Miejsce parkingowe, dobrze pilnowane
https://goo.gl/maps/73LfU
Polscy kierowcy wożący żywność do Kazachstanu zdrowo popijają na parkingu a potem szukają zaczepek wśród miejscowych, to taka nasza specjalność.



7 dzień, 10 sierpień, piątek, 11,00. Rano na parkingu skacowane damy będące od kilku dni na wycieczce urządzają sobie sesję zdjęciową z udziałem mojego motocykla. Pojawia się też z kierunku Ufy motocyklista na 20 letnim motorze, jedzie do pracy w kierunku Moskwy, też nie ma mapy kieruje się wyłącznie znakami drogowymi. Dobra metoda jeżeli jest się spostrzegawczym. Motocykl kupił w Japonii bo ma tam blisko i tanio. Ubranko też ma bardzo przyzwoite z porządnej skóry. Bagaż to tylko plecak na tylnym siedzeniu. Do tej pory zarabiał ok. 12000 Rb i ma nadzieję na lepiej płatną pracę w jakiejś dużej firmie. Po krótkiej pogawędce ruszam w kierunku na Ufa, drogą przez Ural Południowy. Ruch tutaj jest bardzo duży, nawet w nocy. Przy drogach dużo stacji paliw, warsztatów wulkanizacyjnych, warsztatów naprawiających samochody bez podziału na marki. Jeśli warsztat ma spawarkę to zawsze jest to napisane na szyldzie. Tędy porusza się wszystko co produkują na świecie. Pełny przegląd rozwoju motoryzacji światowej. Na Uralu podjazdy pod górę mają po kilka kilometrów długości. Motocyklem można wyprzedzać z zachowaniem dużej ostrożności. Włącza się trójkę, rozpędza do maksymalnej prędkości i po wyprzedzeniu kilku ciężarówek trzeba gwałtownie zahamować aby schować się między samochodami. Kierowcy są wyrozumiali i zazwyczaj robią miejsce.

Moto cafe przy szosie uralskiej
Obrazek
W tym miejscu
http://goo.gl/maps/eNF4o
Droga przez Ural Południowy
Obrazek

Pod górkę długości 5 km
Obrazek

Panorama parkingu
Obrazek

Monotonna droga
Obrazek

Droga prze Ural
Obrazek

Tatarstan to kraj bogaty ale ludzie mieszkają dość skromnie.
Drogi tutaj lepsze niż w Rosji a DPS niewidoczny, dużo tu pomp tzw. kiwaków do wydobywania ropy, są też nowoczesne wiatraki do produkcji prądu. Proste długie odcinki dróg kuszą kierowców kamazów do rozwijania dużych prędkości co wielu z nich przepłaca dachowaniem w polu. Opony wystrzeliwują im często. Na przydrożnym parkingu przed Ufą spotkałem ludzi z dalekiej północy, którzy wracali z Soczi nową wołgą, dziennie przejeżdżali w upalny dzień 1000 km autem bez klimatyzacji, z kotkiem na smyczy w środku. Zapytali mi co nam zrobili DPS-owcy gdy nieprawidłowo wyprzedzałem ich pod górę bo widzieli cały pościg, jak opowiedziałem sposób załatwienia sprawy bardzo śmiali się. Wszyscy napotkani dotąd ludzie okazali się być bardzo sympatyczni i rozmowni.
Zaczyna padać deszcz ale ja mam ubranko, które w deszczu nie przemaka i nie muszę się dodatkowo ubierać.
Zaraz będzie burza
Obrazek

Ufę mijam obwodnicą chociaż as lotnictwa z Charkowa polecał mi odwiedzić tam jego znajomą, która miała mnie ugościć i podleczyć tybetańskimi metodami. Za to za miastem spotykam bardzo gościnnego kierowcę mini ciężarówki z Siedlec, który poczęstował mnie kawą i trochę pogadaliśmy. Wracał z Kazachstanu i narzekał na tutejszy DPS, okazało się że też jest motocyklistą i po drodze ma zamiar w Rosji kupić stary motocykl.
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1952
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Irel » 09 sty 2015, 19:26

Piękna relacja 8441 . To są własnie moje klimaty :ok: . Zazdroszczę przeżytych wrażeń. Chciałbym kiedyś wybrać się w podobną podróż , ale w najbliższym czasie, z powodu sytuacji politycznej jest to raczej mało prawdopodobne :mur: . Dziękuję i proszę o jeszcze. 21as :gratulacje:
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Sławcio
Karawanier
Posty: 3655
Rejestracja: 03 gru 2012, 09:44
Imieniny: 0- 0- 0
Lokalizacja: Mazowsze

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Sławcio » 09 sty 2015, 23:40

Super relacja. 21as
Dawno takiej na Naszym forum nie było i pewnie nie będzie ze względu na wojnę.
Chyba, że przez Białoruś.
Pozdrawiam Sławek
Nie mam już Viaderka. Mam za to inną Devilną Hondę. :D

Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1493
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Marek LU » 10 sty 2015, 00:34

Dzięki za dobre słowa, to mnie mobilizuje.
Ciąg dalszy:
Samochód kolegi z Siedlec
Obrazek

Wioska tatarska
Obrazek

Domek tatarski
Obrazek

Na parkingu w Tatarstanie
Obrazek

Wzgórze z wiatrakami
Obrazek

Zawitali też do nas na parking młodzi tatarscy motocykliści na iżu planeta. Przyjechali do rodziny na wakacje. Teraz zwiedzają okolice.
Obrazek

Długo nie można rozmawiać bo hałas przy drodze jest dokuczliwy. Tą drogą handlarze samochodów codziennie znaczy się całą dobę transportują używane auta z Władywostoku. Holowane auta są na specjalnym instrumencie bez kierowcy. Auta obłożone są sklejką żeby kamienie spod kół holującego samochodu nie obijały lakieru. Przecież to 10 000 km w jedną stronę. Auto zanim dotrze do klienta już ma na kołach dodatkowy przebieg w postaci owych 10 000 km. Wszystkie samochody pochodzą z Japonii. Tam są tanie, nikt tego nie od nich chce brać bo mają kierownice po prawej stronie.

Nerwowi kierowcy pustych wywrotek wyprzedzają ciężarówki z ładunkiem prawym poboczem. Powstaje przy tym wielka chmura kurzu, widoczność na szosie spada do zera.
Obrazek
Kurz na poboczu po wyprzedzaniu
Obrazek

Długie, powolne podjazdy i takie same zjazdy z pagórków to w tych stronach rzecz normalna.
Pochmurno powinno zacząć padać.
Obrazek

Krajobraz Tatarstanu
Obrazek

Droga pod górkę
Obrazek

Monofoto podczas jazdy.
Obrazek

Zza szybki motocykla
Obrazek

Drogowskaz na Ufa
Obrazek

Szyba z robalami
Obrazek

Nuda, 60km/godz, można robić zdjęcia bez zatrzymywania.
Bagażnik z namiotem
Obrazek

Jestem już w Baszkirii. Wielka tablica przy szosie informuje, że Baszkiria jest w unii z Rosją od 450 lat.
Wieczorem zaczyna lać jak z cebra więc rozglądam się za noclegiem. Koleiny w asfalcie wypełnione wodą są niebezpieczne a do tego mogą trafić się głębsze dziury. Znajduję zajazd 75 km za Ufą naprzeciwko posterunku DPS. W tym miejscu znalazłem hotel:

https://goo.gl/maps/KE0QR

https://goo.gl/maps/NOn2F

Młody recepcjonista pyta skąd jestem i błyskawicznie przestawia telewizor na kanał Polsatu. Tego nie mogę strawić zwłaszcza, że akurat produkuje się nasz najpiękniejszy pajac telewizyjny. Poleciłem przełączyć TV na coś innego i wyszedłem z hallu do knajpy na kolację. Młody nie mógł zrozumieć w czym rzecz. Potem dowiedziałem się, że moi poprzednicy tylko w takiej rozrywce gustują i to było podstawą reakcji recepcjonisty. W hotelu nie ma wody bieżącej, za to jest wszędzie w ustawionych wiadrach ale nie nadaje się do picia.
Szef gościnny Baszkir częstuje kolacją składającą się z szaszłyka i piwa. Szaszłyk to kość obrośnięta mięsem upieczonym na ogniu w stalowym korycie. Koszt 350 Rb od pyska. Szef jest wyraźnie zadowolony dopływem świeżej gotówki i z radości wlewa w siebie na 2 razy pół litra wódki. Żadnych zmian nie zauważam. Dalej obsługuje gości. Gości przybywa bo pogoda wybitnie niepodróżnicza. Po kolacji wychodzę na ganek i tam popijamy wódeczność oraz tamtejsze piwo, ciągle pada.

Wioski baszkirskie są skromniejsze niż w Tatarstanie a domy pamiętają czasy Wielkiej Rewolucji.
Stoimy z właścicielem na ganku, rozmawiamy, pada co raz bardziej. W pewnej chwili słyszymy polską rozmowę dochodzącą z pobliskiego lasu. Chyba mamy za dużo w czubie myślę. A tu naraz z ciemnego, zadeszczonego lasu wychodzą dwie czarne postaci. To małżeństwo z Wrocławia z rowerem objuczonym do granic możliwości. Idą już 2 tygodnie przez wioski Baszkirii i podziwiają ten piękny kraj. Miejscowi częstowali ich miodem i podejmowali noclegiem w swoich chatach jednoizbowych. Na piechotę obeszli już kawał Europy teraz przyszła kolej na Baszkirię. Mają po ok. 70 lat i są niezmordowani.
Obrazek

Obrazek

Dzielni ludzie z pasją włóczęgostwa. W zajeździe miejsc już nie ma więc proponuję im nocleg w moim pokoju. Szef kasuje ich jak za normalny pokój i z następnej radości wlewa w siebie drugą półlitrówkę zagryzając to szaszłykiem. Szaszłyki są smaczne a produkuje je Młody recepcjonista, w wolnej chwili. Nie ma zbędnych etatów. Miejsce magiczne i tajemnicze.
Tutaj też dowiaduję się o wielkiej tragedii jaka rozegrała się 26 km stąd na magistrali transsyberyjskiej w końcu czerwca w 1989 roku. Do tej pory cała prawda nie ujrzała światła dziennego.
Zginęło wtedy 726 osób w tym wiele rodzin. Jest tam pomnik z nazwiskami ofiar i grób ofiar niezidentyfikowanych.
8 dzień, 11 sierpień, sobota, godz. 9,00. Rano jadę ze starszym bratem właściciela zajazdu na miejsce wielkiej katastrofy kolejowej gdzie w kilka minut zginęło tak wiele ludzi, zostawiamy przy pomniku zerwane wcześniej w lesie kwiatki. Spotykamy tam kobietę, która od lat siedzi w tym samym miejscu pełna zadumy.
Miejsce katastrofy kolejowej
https://goo.gl/maps/2RrL0

Obrazek

Tu są nazwiska jego najbliższych
Obrazek

Wspólna bezimienna mogiła
Obrazek

Miejsce katastrofy
Obrazek

Kobieta w czerni
Obrazek

Zapuszczona droga dojazdowa do miejsca gdzie stoi pomnik
Obrazek

Jednoizbowy domek
Obrazek

Obrazek

Wioska baszkirska
Obrazek

Obrazek

Baraki pozostałe po komisji badającej przyczyny katastrofy
Obrazek

Podczas wymijania się 2 Transsibów Nowosybirsk - Adler nastąpił potężny wybuch, specjaliści stwierdzili wybuch gazu który ulatniał się z podziemnego gazociągu biegnącego koło torowiska.
Brat właściciela opowiada jak 5 lat temu samolot z młodymi Baszkirami spadł nad Niemcami po zderzeniu z samolotem pocztowym.
Jakieś fatum ciąży nad tym narodem.
Śniadanie i jadę dalej, dzień jest pogodny, ruch na drodze nie ustaje, za ok. 150 km Azja. Przy drodze jest dużo straganów z miodem w różnych gatunkach i kolorach. Na przydrożnych parkingach można kupić znaną u nas chińszczyznę, latawce, pontony, atlasy samochodowe, złoto i inne pierdoły. Na wybojach drogi uralskiej odpięła mi się butelka z olejem i trzeba będzie kupić nową. Nieprzewidziany wydatek. Odkręcił mi się naciąg łańcucha tzn. 2 nakrętki z kontrą i straciłem kontrolę naciągu łańcucha. Poluzował się uchwyt dźwigni sprzęgła, musiałem śrubokrętem dokręcić ponownie cały zacisk. Tutaj remontują ciągle drogi i przez to są korki ale można prawym poboczem wszystkich omijać i stawiać się na początku kolumny, kierowcy są wyrozumiali. Prawostronni kierowcy z japońskich samochodów mają patenty na wyprzedzanie pod górę. Jakiś system lusterek i dają sobie radę. Na drodze przez Ural wszyscy się szanują bo do najbliższego punktu medycznego jest niekiedy i 200 km a karetki pogotowia mają już swoje lata. To stare graty w górach zamieniające się łazęgi. Przed granicą z Azją jest mniej barów, konkurencja mniejsza. Kelnerki nie starają się za bardzo. Poprosiłem o widelec, przecież masz już łyżkę to po co ci widelec? W końcu rzuciła mi bardzo celnie widelec zza baru prosto pod talerz. Można i tak, pewnie wcześniej dobrze go opluła ale tego nie widziałem.
Przed Azją jest góra, z której widać w dole miasto Sim i tam wszyscy zatrzymują się aby zrobić zdjęcia.

http://goo.gl/maps/7NhHV

No, nie wszyscy.
Ja też nie odpuszczam i fotografuję ten dziw natury. Kolumny samochodów jadą tu żółwim tempem.
Panorama 1
Obrazek

Panorama 2
Obrazek

Panorama 3
Obrazek

Parking widokowy
Obrazek

Na granicy z Azją trafiam na wesele mieszkańców Złotoustego i trampek znowu występuje w roli głównej.
http://goo.gl/maps/Rorof
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1952
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Irel » 10 sty 2015, 09:58

Już drugi dzień zaczynam od przeczytania następnej części relacji. To prawdziwa epicka opowieść. :ok: Czytam z zapartym tchem i już nie mogę doczekać się dalszego ciągu. Bardzo chciałbym tam być. :podziw:
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1493
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Marek LU » 10 sty 2015, 10:06

Ciąg dalszy powstaje w wielkich bólach, dzisiaj na pewno dodam fragment o weselu.
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1952
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Irel » 10 sty 2015, 10:24

Będę cierpliwie czekał, bo jak widzę naprawdę warto. :ok:
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Ministro
Forumowicz
Posty: 537
Rejestracja: 29 cze 2014, 12:37
Imieniny: 0- 0- 0
Lokalizacja: Ołtarzew
Kontakt:

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Ministro » 10 sty 2015, 12:31

:hurra: :ok:
Jak ktoś pisze, że przejechał 6000 km i było szybko, to jak czytam Twoją relację to wiem i widzę, że przejechałeś tą drogę. ♦
To mi się podoba. :ok:

Żeby nie było że "lizaj" jestem, podobną "klasowo" , "relację drogi" zamieścił Kol. Powolniak z wyprawy do Sanktuariów Francji, Hiszpanii i Portugalii. :ok: ;)

Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1493
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Marek LU » 10 sty 2015, 12:57

Tego dnia była sobota przez co wrażeń i emocji nie brakowało.
Jedziemy dalej.
Tutaj w wielkiej przecince leśnej którą biegnie transuralska szosa powstało dziwne miejsce. Są punkty gdzie jest bezwietrznie a tuż obok papierosa nie da się zapalić bo wyrywa z palców. Nawet chmury nad nami przesuwają się z prędkością jakiej u nas się nie zobaczy. Dzisiaj świeci ostre słońce i na placu wieje porywisty wiatr. W pewnej chwili od sznura jadących powoli aut ciężarowych oddziela się mała kawalkada aut osobowych. To orszak nowożeńców przyjechał na granicę Europy i Azji aby rozpocząć ucztę weselną. Panna młoda tutejsza a pan młody zza granicy. Błyskawicznie opuszczają samochody i podbiegają roześmiani do mnie tak jakby spotkali starego znajomego.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sklepik z pamiątkami
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sklepik przewoźny
Obrazek

Okazuje się że sprawcą całego zamieszania jestem nie ja ale mój obładowany pojazd. Tu wszyscy cenią i szanują motocykle. Motocykl w tych stronach od wielu lat jest podstawowym środkiem transportu. Państwo młodzi z wielką radością robią sobie zdjęcia przy motocyklu a ja fotografuję imprezę z boku. Po kilku lampkach szampana któryś z weselników chce zapalić papierosa lecz bezskutecznie. Na szczęście mam zamontowaną w motorze zapalniczkę żarową i to ratuje sytuację. Zaczynają palić wszyscy, nawet na co dzień niepalący. Zioło w dobrym miejscu i czasie ma swoje prawa i basta. Oni w swoich autach nie mają zapalniczek? Zastanawiające.
Za uratowanie sytuacji rytualnych palaczy dostaję propozycję wzięcia udziału w nocnej imprezie, która ma być zwieńczeniem weselnego święta. Szykuje się zabawa na kilka dni. Dusza chciałaby do raju ale plan to plan. Impreza jest jak na te warunki geograficzne niedaleko, w Kazachstanie. Tylko 4 godziny drogi. Muszę odmówić ale gospodarze bardzo nalegają. Obiecuję pomodlić się za nich dziś wieczorem. To skutkuje i rozstajemy się życząc sobie szczęścia w przyszłości. Gdyby nie brak czasu zabalowałbym tam kilka dni. Za Uralem równina a wzdłuż szosy co kilkadziesiąt metrów stoi uzbrojony mundurowy. Upał niesamowity a oni stoją na słońcu nieruchomo. Reszta co ich ma zmienić siedzi w autobusach. I tak jest przez 50 km aż do skrzyżowania przed Czelabińskiem. Drogi odchodzące z głównej szosy do małych miejscowości są przekopane aby nikt nie wjechał na szosę. Przy każdym przekopie mundurowy z radiem w garści. Dopiero po tygodniu dowiedziałem się z miejscowej TV o co w tym wszystkim chodziło. Ichni prezydent bawił w tamtych stronach.

Susza i podlewanie kapusty w tym regionie to normalny widok.
Obrazek

Obrazek

O uprawie kapusty w tych stronach czytałem w opowieściach zesłańców wojennych. Jedyne warzywo, które tu rośnie bez specjalnych zabiegów. Pola uprawne mają setki hektarów.
Wczesny podwieczorek w zajeździe w postaci gotowanej mortadeli smakuje jak nigdy. Miejscowi odradzają wieczorowy wjazd do Czelabińska z powodu sobie tylko znanego ale odradzają stanowczo.
Wybieram kierunek do Jekatierynburga, komary zaczynają dokuczać niesamowicie. Nie ma widoków na przyzwoity nocleg, pozostaje tradycyjny namiot i szczelny śpiwór. Nikt nie wie czy przy szosie do Jekatierynburga jest zajazd. Po godzinie jazdy jest nocleg w nowym zajeździe 80 km przed miastem.

http://goo.gl/maps/F4Umx

Totalne pustkowie jak okiem sięgnąć.
Obrazek

To już trzeci nowo otwarty zajazd w którym nocuję.
Obrazek

Jest tanio, 450 Rb za łba. Motocykl za 50 Rb popilnuje człowiek, który jest tu do wszystkiego. Nie chce pić. Dziwne. Oduczył się w więzieniu i nie ma zamiaru powracać do nałogu. Wielka chwała mu za to postanowienie. Ma wolnego słuchacza jakim jest i zaczyna się zwierzać. Za co siedział 8 lat? Za zabójstwo w afekcie. Zabił żonę gdy przyłapał ją z sąsiadem. Zrobił to jak miał 27 lat. Za chłopa dostałby dwa razy więcej, tak mówi. Podczas wypadku transsibów w Baszkirii akuratnie siedział w więzieniu. Oddał wtedy krew rannym ofiarom katastrofy. Wychodzi na to, że muszę znowu sam uraczyć się miejscowym trunkiem. Muszę też wznieść toast za zdrowie nowożeńców, którym obiecałem tego dnia modlitwę. Postaram się zrobić tak aby cały seans był skuteczny dla mnie i dla nowożeńców.
Obrazek

Wieczorem po zakończenym misterium stwierdzam, że uszkodził mi się telefon komórkowy. Zdechł i koniec. Nie pomaga odłączenie baterii, zablokowany został system w aparacie. Wypożyczam od poznanego w knajpie gościa telefon, zakładam swoją kartę i w ten sposób mogę wysłać sms do domu, że jestem cały i zdrowy. Akurat teraz musiało się to stać. Z tym telefonem. Od tej pory codziennie pożyczam od kogoś aparat aby wysłać sygnał o mojej obecności w tych stronach. Kupiłem też kartę miejscową do połączeń lokalnych. Po powrocie okazało się że telefon został unieruchomiony zdalnie przez nie wiadomo kogo. Ot taka historia.
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Irel
Regionalista
Posty: 1952
Rejestracja: 04 gru 2012, 15:25
Lokalizacja: Jura Północna
Kontakt:

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Irel » 10 sty 2015, 18:43

Dzisiaj dostalem bonus- dwie części relacji :hurra: . Plizzz o dalszy ciąg :padam:
Kiedy szereg uzurpacji zdradza zamiar wprowadzenia władzy despotycznej, to słusznym jest odrzucenie takiego rządu.1776r Deklaracja Niepodległości

Awatar użytkownika
Marek LU
Forumowicz
Posty: 1493
Rejestracja: 12 paź 2014, 00:37
Lokalizacja: Lublin

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Marek LU » 11 sty 2015, 18:43

Jest ciąg dalszy ale zdjęcia dołączę wkrótce. Niedzielne lenistwo.
9 dzień, 12 sierpień, niedziela, godz.11,00. Jest chłodno ok. +120C. Karta do telefonu kosztowała 300 Rb. Przydała się bardzo.
W nocy było poniżej zera powiedział pan od wszystkiego. Tu w sierpniu zdarzają się takie temperatury.
Droga do Jekaterynburga pusta można dodać gazu. Rutynowa kontrola DPS przy wjeździe do miasta. Na posterunku obok mundurowych stoi wypucowany motocykl pościgowy Ural z elektrycznym starterem, przez 2 lata przejechał 695 km. Gawędzimy miło o tym i o tamtym czyli o pięknych tutejszych dziewczynach a na koniec koleżka pyta czy nie mam przypadkiem świerszczyka do odsprzedania. Nie mam. Podobno na Syberii świerszczyki są poszukiwanym towarem. Za kalendarz z ładnymi dziewczętami można dostać nocleg.
Tyle się dowiedziałem wcześniej na jednym z parkingów.
Jadę przez wielkie miasto i rozglądam się dookoła. Niedziela a ruch jak w dzień powszedni. Na jednym z wielu skrzyżowań podczas omijania torów tramwajowych wpadłem w głęboki rowek i przewróciłem się.

Na szczęście żaden samochód na mnie nie najechał. Zaprowadziłem motor na chodnik i rozpocząłem remont przedniego zawieszenia. Po godzinie motocykl nadawał się do jazdy. Lewy bok ubrania bez szwanku przetrwał szlif, rurowe osłony ocaliły lewą stronę motocykla. Kufer trochę ucierpiał ale to nic.
Brak lewego lusterka odczułem dotkliwie poruszając się motorem po tym bardzo ruchliwym mieście.
Obrałem kierunek na dworzec kolejowy aby nadać motocykl na pociąg do Irkucka.
Pan na stacji towarowej nie wie czy motor pojedzie tym samym pociągiem co ja, nie wie też czy po drodze nic nie „odpadnie z motoru”. Najlepiej motor włożyć do skrzyni wtedy jest gwarancja że po drodze nic się nie odkręci. Dałem sobie spokój i ruszyłem znowu w miasto pooglądać miejscową architekturę. Przed dworcem pasażerskim tłum mężczyzn, rozprawiają o tym gdzie najlepiej pojechać do dobrze płatnej firmy, prawdziwa giełda pracy. Przyjechał pociąg z Pekinu i już setki ludzi taszczy kraciaste toboły, które wkładają na bagażniki leciwych ład aby pojechać z tym w głęboki teren i sprzedać.
Wczoraj na misterium poszła cała kasa, pora poszukać bankomat. Nie znalazłem a w tym czasie skończyły się papierosy i baterie w aparacie. Pech na całego. Na dnie kieszeni znalazłem jakieś drobne, na fajki powinno wystarczyć. W kioskach papierosów nie ma. Zaczepiłem lokalesa żeby poczęstował mnie papierosem a ten wyjął dla siebie jednego i oddał mi pozostałą paczkę. Po chwili zobaczyłem parę ludzi na motocyklu. Zatrzymałem ich i poprosiłem aby pomogli mi w znalezieniu taniego noclegu. Nocleg tani jest ale nie ma gwarancji czy motocykl doczeka do rana. Za to mam zaproszenie na wieczór do ich klubu.
www.black-knives.ru/about1
Ma być kolorowo i fajnie. Rozstaliśmy się a ja pojechałem dalej w miasto. Znalazłem piękne zakątki pamiętające jeszcze cara, ostały się nie wiem jakim cudem, nie poddały się radosnej twórczości porewolucyjnej. Niestety zdjęć nie zrobiłem. Wszędzie pełno ładnych dziewcząt. Skąd się tu biorą? Centrum Jekaterynburga to wielki plac budowy. Brak rąk do pracy, ogłoszenia są wszędzie. Place budów nawet w niedzielę nie pustoszeją. Ruch jak w powszedni dzień. Lato jest krótkie i to usprawiedliwia niedzielne prace budowlane.
W końcu postanowiłem zanocować w hotelu naprzeciwko dworca kolejowego. Może w nocy coś się odmieni i nadam motocykl na pociąg? Rejestracja w hotelu przebiegała niemrawo bo starsza pani nie wiedziała jak pobrać pieniądze z mojej karty. Szczęśliwie nadeszła młoda i uruchomiła diabelską skrzynkę dzięki której mogłem zapłacić bez gotówki. W hotelu jest Internet i kosztuje 100 Rb za godzinę. Zameldowanie wymaga zrobienia kilku kopii paszportu, kartki emigracyjnej i czegoś tam jeszcze. Uradowany wyszedłem na ulicę i znalazłem na ścianie hotelu bankomat a ten wypluł mi kartkę z informacją „nie ma pieniędzy”. Potem poszedłem do ochrony hotelu i zapytałem czy motocykl stojący na ulicy jest bezpieczny. Pan pokazał mi na monitorze mój motocykl i białą krechę na chodniku za którą nikt nie ma prawa przejść. To funkcjonuje od wielu lat i mogę być spokojny o swój pojazd.
Pani piętrowa w hotelu w dwóch językach poinformowała mnie o której godzinie mogę zjeść śniadanie. Zrozumiałem, że mogę się tutaj dobrze najeść. Gdy już zasypiałem zadzwonił telefon czy nie potrzebuję damskiego towarzystwa na noc, będzie tanio bom przyjechał motorem. Bardzo grzecznie odmówiłem. Na spotkanie w klubie motocyklowym też nie poszedłem, musiałem odpocząć po całodniowej przygodzie w mieście. Zająłem się oglądaniem miejscowej TV a tu mnóstwo ogłoszeń z ofertami pracy i wysokościami zarobków. Kierowca marszrutki na początek dostaje 18 000Rb. Inne profesje są oceniane jeszcze więcej.
Ludzie są bardzo wrażliwi. Widziałem taką scenkę, na ławce zasłabł mężczyzna, od razu podbiegła kobieta i zaczęła się nim opiekować, ktoś inny wezwał pogotowie. Niespotykane zjawisko u nas.
Tu nikt nie słyszał o katastrofie transsibów w Baszkirii.
Moich wpisów proszę nie traktować poważnie, wywodzę się i jestem z najgorszego sortu Polaków

Obrazek

Awatar użytkownika
Sławcio
Karawanier
Posty: 3655
Rejestracja: 03 gru 2012, 09:44
Imieniny: 0- 0- 0
Lokalizacja: Mazowsze

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Sławcio » 11 sty 2015, 22:11

Obrazek
Ale ten Świat jest mały. 35as ;)
Mam o mohera do tej fabryki. Zresztą to jakby i kawał mojej historii. Cała rodzina była lub jest pracownikami ZAP Piastów - Sznajder Batterien.
Czytam czytam i naczytać się nie mogę. Ładne te kobitki z wesela. :zdrowko: :ok:
Pozdrawiam Sławek
Nie mam już Viaderka. Mam za to inną Devilną Hondę. :D

Awatar użytkownika
Serenity
Forumowicz
Posty: 108
Rejestracja: 11 sty 2015, 22:05
Lokalizacja: Niwiska
Kontakt:

Re: Свердло́вская о́бласть - niezaplanowany kierunek

Post autor: Serenity » 12 sty 2015, 13:37

Cześć,
Nie wiem czy wiecie, ale tą relację można przeczytać bez logowania.
Jest bardzo dobra.
Zapisałam się żeby to napisać.
(troszkę śmieszne)
Macie wciągające te relacje na forum. :ok:

ODPOWIEDZ

Wróć do „EUROPA - relacje”